Mikro wyprawy w doborowym towarzystwie

Mikro wyprawy to idea do której zachęca Łukasz Długowski. Chce on obudzić w nas potrzebę odnajdywania piękna w otaczającym najbliżej nas świecie. Więcej na temat tego co przedstawia dowiesz się z jego strony: http://www.mikrowyprawy.com.pl

W harcerstwie, już wymagania pierwszego stopnia obejmują zadania związane z poznaniem swojej okolicy, swojego domu i szkoły. Czy dzisiaj wystarczająco dbamy o to by nasi wychowankowie dobrze czuli się w otoczeniu i umieli dostrzegać piękno małej ojczyzny? Na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć każdy drużynowy i instruktor zajmujący się pracą z kadrą.

Gdy chcę pobiegać zakładam buty, wychodzę w domu i biegnę. Przed siebie. Tam gdzie mnie oczy poniosą. Tak też powinno być z odkrywaniem naszego najbliższego świata. Każdy z nas powinien doskonale poznać najbliższe lasy, parki, miejsca kultury i sportu. Dzięki temu mamy większą szansę by nasze życie było ciekawsze, bogatsze w kolory i rozmaite wrażenie zapadające na dłużej w pamięci.

Zatem planując swoją najbliższą wyprawę z drużyną czy paczką przyjaciół wyjdź przed siebie z otwartą głową na piękno otaczającego nas życia. Niech spacer w doborowym towarzystwie od dziś będzie Twoją tradycją i na stale barwnie uzupełni Ci czas.

 

Na własnej skórze

Odkrywcy nieznanego świata to propozycja programowa Wydziału Programowego Głównej Kwatery ZHP z 1996 roku. Materiał, który 21 lat temu zaprowadził „w świat wspaniałej harcerskiej przygody, cudownych przeżyć, fascynujących ludzi. Program, który zabrał w podróż mającą wzbogacić wiedzę, nauczyć że „człowiek jest tyle wart, ile z siebie może dać innym”.

Rok 1996, jak się okazuje miał duże znaczenie dla ukształtowania mojej osobowości i dzisiejszego życia. Matura, wypełnione po brzegi pierwsze wakacje, pierwsze instruktorskie funkcje, zauroczenie życiem, pierwsza praca. Tym razem skupię się jedynie na wydarzeniu, które ściśle koresponduje z tym, czym chcę się dzisiaj z Wami podzielić.

Jesienią osobiście wziąłem udział w programie odkrywcy nieznanego świata. Wraz z innymi instruktorami naszej chorągwi zebraliśmy się w naszej siedzibie przy ul. Dworcowej 56 w Bydgoszczy. Podzielono nas w pary i zalecono trzymać się razem. Osoby młodsze dostały zadanie, by przez całą podróż do Funki miały zakryte oczy. Partner szczelnie zabandażował głowę, by była pewność że nic nie widać. I tak zaczęła się moja przygoda z odkrywaniem świata osoby niewidomej. Blisko 5 godzin w ciągłej ciemności z świadomością, że jest się uzależnionym od przewodnika uzmysłowiła, jak tajemniczy i skomplikowany jest świat osób niewidzących. Jak często nie doceniamy możliwości, które innym oddziela bariera niepełnosprawności? Ten eksperyment pokazał mi, jak ważnym jest przekonać się na własnej skórze o sprawach nie będących w zasięgu własnej wyobraźni. Uzmysłowił, że warto dążyć do pełnego odkrycia i zrozumienia nieznanego świata.

Gdy 20 lat później moja córka Ewa zachoruje na cukrzycę, nie przypuszczam że doświadczenia odkrywcy nieznanego świata pomogą mi zrozumieć i pomóc w kształtowaniu mojej współpracy z tą chorobą.
Cukrzyca typu I to stałe przyjmowanie insuliny. Leku, który pozwala zastąpić zbuntowaną trzustkę do utrzymania odpowiedniego poziomu cukru w organizmie. Dlatego nasz „cukierek” może konsumować produkty bogate w węglowodany, a właściwe dozowanie insuliny utrzymuje odpowiednie poziomy. Obecnym dobrodziejstwem techniki jest pompa insulinowa, która poprzez wkłutą igłę do ciała, na stałe oraz w ilościach i potrzebnym czasie dozuje zaprogramowane przez nas dawki insuliny. Jest to dość wygodna metoda dla opiekujących się tą chorobą.

Pompa insulinowa Accu-Chek® Combo

Pompa = insulina + cała elektronika urządzenia z bardzo czułym dozującym tłoczkiem.
Zestaw infuzyjny = wężyk połączony z bardzo ważnym (ISTOTNYM) wkłuciem = igła o długości 6 mm otoczona plastrem pozwalającym odpowiednio przylegać do ciała.

Glukometr Accu-Chek®, paski kontrolne i nakłuwacz z motylem 🙂
Zestaw infuzyjny do pompy insulinowej

 

 

 

 

 

 

 

Pozostały proces obsługi to wymiana wkłucia. Regularnie dokonywana ma znaczenie dla zmniejszenia podrażnień skóry oraz lepszej przepustowości insuliny, która do ciała wprowadzana jest przez igłę. Producenci zalecają wymianę co trzy dni. W naszym przypadku praktyka jest troszeczkę inna, gdyż wyobraźcie sobie, że dziewczynka ważąca niespełna 30 kilogramów musi ukłuć się conajmniej 120 razy w roku. Efektem jest stały ceremoniał powtarzany u nas średnio co 5 dni, polegający na wkłuwaniu. Czynność ta nie należy do ulubionych zajęć Ewy. Aby poznać jak odczuwa nakłucia, z jakim dyskomfortem na codzień się zmaga nosząc pompę insulinową postanowiłem odkryć jej nieznany świat. Bo wspominając wrażenia towarzyszące poznawaniu świata osoby niewidomej uzmysłowiłem sobie, że poznać obciążenia chorego na cukrzyce muszę również na własnej skórze.

14 listopada przypada dzień światowy dzień cukrzycy i jest to również wigilia urodzin naszej Ewy. Postanowiłem że będę solidaryzował się z chorymi i moją córką. Założyłem sobie wkłucie i będę je nosił przez kilka najbliższych dni. Chcę na własnej skórze poznać co czuje Ewa, co czuje kilkaset tysięcy chorych w Polsce codziennie zmagając się z uciążliwymi czynnościami. Choć o swoich odczuciach napisze kiedyś więcej, już dzisiaj mogę powiedzieć, że ciężko przyzwyczaić się do ciała obcego na stałe obecnemu w mojej świadomości.

Ewa dziś kończy 11 lat i staje się formalnie nastolatką. Przed nami wspaniałe życie, mnóstwo przygód i ciekawych wyzwań. Dla mnie Ewcia zawsze będzie moją małą córeczką, którą zawsze będę przytulać i chętnie wariować, gdy tylko będzie na to okazja. Jestem przekonany że jej życie będzie kolorowe, pełne przygód i ciekawych wyzwań, że spotka cudownych ludzi i wspaniałych przyjaciół.

Na koniec zachęcam nas wszystkich do małej refleksji, którą niech wywołają słowa św. Jana Pawła II.:
„Człowiek tyle jest wart, ile może dać drugiemu człowiekowi”.
Czuwaj!
#SwojDruh

Odważnie Ważyć Swoje Życie

Znajomi i bliscy na pewno zauważyli jak ZNOWU się „poprawiłem”. Mam tu na myśli jednak ponadplanowe kilogramy masy ciała. Moje BMI zdecydowanie informuje, że spotkałem się z nadwagą. Jest trochę lepiej (bo w 2014 miałem do czynienia z otyłością 1 stopnia), ale nie czuję się na tyle dobrze by być szczęśliwym człowiekiem. Stąd to kolejne wyzwanie zwalczenia nieprzyzwoitego wyglądu i całego stanu posiadania masy.

Mam sprawdzone sposoby i wiem, że podstawą jest:
– 5 posiłków dziennie
– stałe godziny np. 7:00, 10:00, 13:00, 16:00, 19:00
– ostatni posiłek conajmniej 3 godz przed snem i bez węglowodanów – czyli, chleba, makaronu, ziemniaków, ryżu itd.
– sumienność
– żadnych odstępstw od planu i eliminowanie słodkich i słonych przekąsek
– każdy posiłek zbalansowany. Podstawą białko (mięso, sery, ryby) + troszkę węglowodanów (ciemne pieczywo, kasza, ryż, pieczywo razowe) + warzywa (prócz buraczków i marchwi, bo to węglowodany).

 

DSC_0475

Nie zawsze tak było. Gdy jestem pytany o swoje zainteresowania, to nadal wspominam o pasji do biegów maratońskich. Tak, to prawda. Na swoim koncie mam 9 startów z sukcesem przekroczenia mety dystansu 42 km 195 m. Choć dziś mogę tylko pomarzyć o podobnej aktywności to wiem, że jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa i jeszcze uda mi się pokonać barierę czasu 4 godzin. A czapeczka „Czuwaj!” jeszcze nie raz będzie towarzyszyć mi w maratońskiej przygodzie.

DSC_0487

Dlaczego to wyzwanie i próba dokonania zmiany? Większość Internetu na mój temat wie o tym, że jestem instruktorem i działam w Związku Harcerstwa Polskiego. Działalność moja to wypełnianie misji ZHP, którą jest wychowywanie młodego człowieka, czyli wspieranie go we wszechstronnym rozwoju i kształtowaniu charakteru przez stawianie wyzwań. Dlatego nie bez znaczenia jest dawanie dobrego przykładu, który niesiony jest też np. w osobistym wizerunku. W szczególności, gdy pełnię zaszczytną funkcję Komendanta Hufca ZHP Włocławek. Czuję się zatem zobowiązany do konkretnego działania.

Osobą, która bez wątpienia daje dobry przykład podopiecznym swojej organizacji jest znany na całym świecie Szef Skautów Angielskich, Bear Grylls. Nie bez znaczenia dla jego popularności jest też współpraca z telewizją Discovery. Ale skąd jego fenomen? Wszystko dzięki jego talentowi, umiejętnościom, predyspozycjom ale przede wszystkim wytrenowaniu i samodyscyplinie którą realizuje przez całe życie.

Wracając do problemów niewłaściwej wagi. Nadmierne kilogramy to droga na skróty do wielu chorób. Są to między innymi: cukrzyca, choroby układu ruchu, nadciśnienie tętnicze, zawał serca, wylew, zwyrodnienia kręgosłupa, choroby nerek, miażdżyca, kamica żółciowa, podwyższony poziom cholesterolu i wiele, wiele innych. Zbyt duży bagaż to równie problemy z akceptacją swojego wyglądu i brak psychicznego komfortu. Choć nie czuję się zagrożony wymienionymi przypadłościami mam świadomość, że najwyższy czas skutecznie odchudzić się.

Skoro już tyle wiem o odchudzaniu to zapytacie dlaczego nadal jestem na diecie i gubię to co zbędne? Moim problemem jest owa sumienność. Życie w ciągłym biegu, olbrzymia ilość codziennych obowiązków oraz rola głowy rodziny nie zawsze wspierają dążenia do właściwego trybu odżywiania się. By więcej się nie tłumaczyć podejmuję wyzwanie dla samego siebie i startując z wagi … (podam tylko dla lubiących mnie na fb #SwojDruh🙂 zamierzam do 1 stycznia osiągnąć masę ciała … kg.

Na koniec, podsumowanie rozważań o „Odważnym ważeniu swojego życia” w skrócie:
1. Robię to dla siebie i swojego zdrowia
2. Mam plan na i krok po kroku, co miesiąc będę go realizować.
3. Muszę poprawić swój wizerunek.
4. Nie przystoi osobie „dość publicznej” występować z drugim podbródkiem
5. Warto czerpać z dobrych przykładów i dzielić się własnymi działaniami z innymi.
6. Bo warto podejmować wyzwania.

Wpis ten dedykuję przede wszystkim sobie, jako motywację do osiągnięcia upragnionej wagi. Traktuję to też jako osobiste wyznanie i próbę zachęty do działania wszystkich, którzy podobnie myślą na temat swojego zdrowia.

Trzymajcie kciuki za mnie, ja trzymam za Was.

Zanim będzie za późno…

Ostatni taki rok – bądźmy pożyteczni

39 lat minęło. Można by rzec, że to bardzo symboliczny czas bo powszechnie mówiąc już za rok, zmiana kodu czwórka z przodu. I co dalej? O tym dowiecie się za rok, ale co do tego czasu w ostatni rok przed czterdziestką?

Dzień 39. urodzin zaczął się jak na mnie przystało dość standardowo. Krótko po północy skończyłem obowiązki związane z działalnością Komendanta Hufca. Później żabi skok między Włocławkiem a Warszawą, kilka godzin snu i do pracy. 8 godzin bardzo wymagających jak na ten dzień służbowych działań kończy się chwilą pracy przy komputerze w towarzystwie dobrego obiadu Na Skrajnej

Potem upragnione spotkanie z rodziną. Biały tydzień Ewy trwa, więc cała ekipa dumnie uczestniczy w nabożeństwie majowym korzystając z radosnej atmosfery komunii świętej.

Następnie smaczne lody (Magnum oczywiście), coś na ząb i przygotowania do wieczoru. Przed urodzinowym tortem rowerowa przejażdżka – 39 kilometrów na 39 urodziny, umilona muzyką Dżemu ze Spotify.

Pożyczony od kolegi, na przygotowania http://bydgoszcztriathlon.pl super rower

Potem tort, tradycyjne 100 lat odśpiewane przez trójkę (najmłodszy już spał) i czas na chwilę zadumy i rozmyślań.

I tak trochę zastanowiłem się nad tym swoim życiem i uważam, że mam same podstawy by nazywać się szczęśliwym człowiekiem. O tym co mi się udało opowiem Wam kiedyś, ale najważniejszym osiągnięciem jest moja rodzina.

Co jednak na ostatni rok przed czterdziestką? Być pożytecznym, zanim będzie za późno.

Dalej będę pełnić swoje role i wywiązywać się z każdej jak najlepiej. Dla tych, którzy mnie jeszcze moje role to: mąż, ojciec trójki dzieci, instruktor ZHP (komendant hufca i przewodniczący rady chorągwi kuj-pom), pracownik korporacji i drobny przedsiębiorca. Nie jest tego mało i równowagę czasami ciężko zachować. Ale sprawę ułatwia wizja końca życia, co chcemy osiągnąć i jakie trwałe ślady po sobie zostawić. Zachęcam Was przy okazji do takiej projekcji i zobrazowania sobie pozostawienia po sobie świata.

Rodzina Walburg’ów – Michał, Marta, Ewa, Piotr, Rafał

Ostatnią sprawą, którą zostawiam na ten rok przed czterdziestką to zaproszenie Was do wspólnej gry. O szczegółach 10 czerwca, ale już dziś zdradzę jej sedno – być pożytecznym, zanim będzie za późno.

Do zobaczenia na szlaku, Czuwaj!

Swój Druh

Wszystko zależy od Ciebie

IŚR – Wszystko zależy od Ciebie!

Tak najprościej można określić ideę Indywidualnej Ścieżki Rozwoju. I choć w tej chwili może Ci się wydawać, że tak nie jest, z czasem zgodzisz się z tym twierdzeniem.

Ścieżką przez piękny świat – marzenie każdego wędrowca.

DSC_1015

Zaplanuj swój rozwój w każdej dziedzinie życia

Rodzina, Dom, Praca, Szkoła, Drużyna, Funkcje Instruktorskie, Hobby, Pasje, działalność społeczna oraz wszytko to, co wpiera Twój rozwój. To wszystko musi znaleźć odpowiednie proporcje.  Nie możesz ominąć niczego.

Każda życiowa droga może mieć zakręty.

DSC_8629

Spójrz daleko w przyszłość

Zrób sobie projekcję swojej przyszłości i zobacz siebie, kim jesteś na końcu swojej ziemskiej drogi. Co udało Ci się zrobić, jakie pozostawiłeś po sobie ślady, kogo udało Ci się wychować, kto jest blisko Ciebie.

Często po zejściu z góry, trzeba wejść pod następną.

DSC_0056 

Nie bój się marzyć.

Czym różni się marzenie od celu? Określeniem realizacji w konkretnym czasie. Marzenie może być celem. A cel, może wywiązywać się z marzeń.  Cele osiągasz każdego dnia. Droga do szkoły, ilość zjedzonych kalorii, wykonane zadanie zlecone przez przełożonego. Przekuj swoje marzenia w cel. Nie bój się planować tego, o czym marzysz.

Nigdy nie wiadomo co nas spotka na drodze.

DSC_9410

Szukaj Mistrzów.

Jest ich dookoła Ciebie wielu. Nie musi być harcerzem. Ktoś, kto stanowi dla Ciebie jakiś wzór do naśladowania. Ma świetne pomysły na życie i inspiruje Cię do działania. Ktoś, który przez pewną część drogi Indywidualnej Ścieżki Rozwoju pokaże, w którą stronę zaplanować drogę. Mistrzów może być wielu. Oddaj się opiece specjalistom z różnych dziedzin. Rozejrzyj się dokładnie.

Marzenia przekuwaj w cel. Nawet te bardzo odległe.

DSC_8662

Do odważnych świat należy.

Musisz codziennie pamiętać, że jesteś kimś wyjątkowym. Nie tylko dla innych. Ale przede wszystkim dla siebie. Zdarzy Ci się na pewno odnosić porażki. Pamiętaj wtedy o Mistrzach.

Bo przecież do odważnych świat należy, prawda?