Na własnej skórze

Odkrywcy nieznanego świata to propozycja programowa Wydziału Programowego Głównej Kwatery ZHP z 1996 roku. Materiał, który 21 lat temu zaprowadził „w świat wspaniałej harcerskiej przygody, cudownych przeżyć, fascynujących ludzi. Program, który zabrał w podróż mającą wzbogacić wiedzę, nauczyć że „człowiek jest tyle wart, ile z siebie może dać innym”.

Rok 1996, jak się okazuje miał duże znaczenie dla ukształtowania mojej osobowości i dzisiejszego życia. Matura, wypełnione po brzegi pierwsze wakacje, pierwsze instruktorskie funkcje, zauroczenie życiem, pierwsza praca. Tym razem skupię się jedynie na wydarzeniu, które ściśle koresponduje z tym, czym chcę się dzisiaj z Wami podzielić.

Jesienią osobiście wziąłem udział w programie odkrywcy nieznanego świata. Wraz z innymi instruktorami naszej chorągwi zebraliśmy się w naszej siedzibie przy ul. Dworcowej 56 w Bydgoszczy. Podzielono nas w pary i zalecono trzymać się razem. Osoby młodsze dostały zadanie, by przez całą podróż do Funki miały zakryte oczy. Partner szczelnie zabandażował głowę, by była pewność że nic nie widać. I tak zaczęła się moja przygoda z odkrywaniem świata osoby niewidomej. Blisko 5 godzin w ciągłej ciemności z świadomością, że jest się uzależnionym od przewodnika uzmysłowiła, jak tajemniczy i skomplikowany jest świat osób niewidzących. Jak często nie doceniamy możliwości, które innym oddziela bariera niepełnosprawności? Ten eksperyment pokazał mi, jak ważnym jest przekonać się na własnej skórze o sprawach nie będących w zasięgu własnej wyobraźni. Uzmysłowił, że warto dążyć do pełnego odkrycia i zrozumienia nieznanego świata.

Gdy 20 lat później moja córka Ewa zachoruje na cukrzycę, nie przypuszczam że doświadczenia odkrywcy nieznanego świata pomogą mi zrozumieć i pomóc w kształtowaniu mojej współpracy z tą chorobą.
Cukrzyca typu I to stałe przyjmowanie insuliny. Leku, który pozwala zastąpić zbuntowaną trzustkę do utrzymania odpowiedniego poziomu cukru w organizmie. Dlatego nasz „cukierek” może konsumować produkty bogate w węglowodany, a właściwe dozowanie insuliny utrzymuje odpowiednie poziomy. Obecnym dobrodziejstwem techniki jest pompa insulinowa, która poprzez wkłutą igłę do ciała, na stałe oraz w ilościach i potrzebnym czasie dozuje zaprogramowane przez nas dawki insuliny. Jest to dość wygodna metoda dla opiekujących się tą chorobą.

Pompa insulinowa Accu-Chek® Combo

Pompa = insulina + cała elektronika urządzenia z bardzo czułym dozującym tłoczkiem.
Zestaw infuzyjny = wężyk połączony z bardzo ważnym (ISTOTNYM) wkłuciem = igła o długości 6 mm otoczona plastrem pozwalającym odpowiednio przylegać do ciała.

Glukometr Accu-Chek®, paski kontrolne i nakłuwacz z motylem 🙂
Zestaw infuzyjny do pompy insulinowej

 

 

 

 

 

 

 

Pozostały proces obsługi to wymiana wkłucia. Regularnie dokonywana ma znaczenie dla zmniejszenia podrażnień skóry oraz lepszej przepustowości insuliny, która do ciała wprowadzana jest przez igłę. Producenci zalecają wymianę co trzy dni. W naszym przypadku praktyka jest troszeczkę inna, gdyż wyobraźcie sobie, że dziewczynka ważąca niespełna 30 kilogramów musi ukłuć się conajmniej 120 razy w roku. Efektem jest stały ceremoniał powtarzany u nas średnio co 5 dni, polegający na wkłuwaniu. Czynność ta nie należy do ulubionych zajęć Ewy. Aby poznać jak odczuwa nakłucia, z jakim dyskomfortem na codzień się zmaga nosząc pompę insulinową postanowiłem odkryć jej nieznany świat. Bo wspominając wrażenia towarzyszące poznawaniu świata osoby niewidomej uzmysłowiłem sobie, że poznać obciążenia chorego na cukrzyce muszę również na własnej skórze.

14 listopada przypada dzień światowy dzień cukrzycy i jest to również wigilia urodzin naszej Ewy. Postanowiłem że będę solidaryzował się z chorymi i moją córką. Założyłem sobie wkłucie i będę je nosił przez kilka najbliższych dni. Chcę na własnej skórze poznać co czuje Ewa, co czuje kilkaset tysięcy chorych w Polsce codziennie zmagając się z uciążliwymi czynnościami. Choć o swoich odczuciach napisze kiedyś więcej, już dzisiaj mogę powiedzieć, że ciężko przyzwyczaić się do ciała obcego na stałe obecnemu w mojej świadomości.

Ewa dziś kończy 11 lat i staje się formalnie nastolatką. Przed nami wspaniałe życie, mnóstwo przygód i ciekawych wyzwań. Dla mnie Ewcia zawsze będzie moją małą córeczką, którą zawsze będę przytulać i chętnie wariować, gdy tylko będzie na to okazja. Jestem przekonany że jej życie będzie kolorowe, pełne przygód i ciekawych wyzwań, że spotka cudownych ludzi i wspaniałych przyjaciół.

Na koniec zachęcam nas wszystkich do małej refleksji, którą niech wywołają słowa św. Jana Pawła II.:
„Człowiek tyle jest wart, ile może dać drugiemu człowiekowi”.
Czuwaj!
#SwojDruh